KLIK       RADIO -RADIO JAKIEGO NIE BYŁO
Słuchaj w Winamp
  1. pl
  2. en
Zamawianie utworu

INFORMACJE KRAJOWE I ŚWIATOWE

NOWOŚĆI MUZYCZNE KLIKRADIA

Dziś jest piątek 7 Sierpnia 2020 r.

  • Imieniny: Doroty, Kajetana
  • Wschód słońca: 5:06
  • Zachód słońca: 20:16
  • Dzień trwa: 15 h 10 min
  • Do końca roku pozostało 146 dni

 

LANBERRY TRACĘ

DOTAN NUMB

CLEO ALFABET ŚWIATEŁ

ONE REPUBLIC-DIDN'T

GROMEE SWEET EMOTIONS

SHAUN BAKER RUN AWAY

NATALIA SZROEDER PESTKI

PATRYCJA MARKOWSKA NIEPOPRAWNA

GALERIA MUZYCZNA KLIKRADIA

POZDROWIENIA SŁUCHACZY KLIKRADIO

Radio Internetowe KlikradioKlikradio

QUEBONAFIDE &DARIA ZAWIAŁOW BUBBLETEA

DUA LIPA BREAK MY HEART

PAPA D WIECZNIE MŁODZI


SŁUCHAJ NAS NA PLATFORMIE RADIOBOX

SMOLASTY &ROBERT GAWLIŃSKI PERŁA NA NA DNIE


Ładowanie ...
Winamp, iTunes Windows Media Player Real Player QuickTime Web Proxy
Ładowanie ...

TERAZ GRAMY

OSTATNIO ZAGRANE 

KALENDARIUM

SŁUCHAJ NAS NA SWOIM ODTWARZACZU (WINAMP ,WINDOWS MEDIA PLAYER )

MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

 

 

MIEJSC(7)

MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

 

pobrane (1)

 

Ministerstwo Zdrowia podało, że potwierdzono zakażenie koronawirusem u 50 324 osób, 1 787 pacjentów zmarło, a 36 041 już wyleczono. Cały czas rośnie także liczba zarażonych oraz ofiar wirusa na świecie. Epidemia zaczęła się w Chinach, ale przybywa pacjentów w innych regionach. Oto mapa, która pokazuje zasięg koronawirusa oraz najważniejsze dane statystyczne. Zobacz, gdzie teraz jest najwięcej zakażonych pacjentów i sprawdź, co musisz wiedzieć o wirusie.Mamy 809 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem - poinformowało Ministerstwo Zdrowia
Zakażeni to mieszkańcy województw: śląskiego (259), małopolskiego (144), mazowieckiego (104), łódzkiego (46), wielkopolskiego (46), pomorskiego (41), podkarpackiego (35), opolskiego (26), dolnośląskiego (22), lubuskiego (21), warmińsko-mazurskiego (17), lubelskiego (14), zachodniopomorskiego (14), świętokrzyskiego (11), kujawsko-pomorskiego (8) i podlaskiego (1)
Poinformowano też o śmierci 13 osób zakażonych koronawirusem (wiek-płeć, miejsce zgonu): 78-M Poznań, 80-M Tychy, 77-M Gliwice, 56-M Zduńska Wola, 71-K Łódź, 86-K Warszawa, 85-M Wrocław, 84-M, 92-M, 90-K Kraków, 78-K Białystok, 64-K Łańcut, 73-M Kędzierzyn-Koźle. Większość osób miała choroby współistniejące. Liczba zakażonych koronawirusem: 50 324/1 787 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe)

Zasięg koronawirusa COVID-19 [MAPA aktualizacja 07.08.2020]

Rafał Trzaskowski o otwarciu szkół pierwszego września: niezbyt to logiczne

Dr Pilecki: od lat działamy w kryzysie, lek jest odpowiedzią na bezradność systemu

W polskim modelu psychiatrzy mają zająć się wszystkimi dziećmi, które mają zaburzenia, czyli 1/4 dzieci w kraju, bo takie są statystyki - mówi w rozmowie z Onetem dr Maciej Pilecki, kierownik Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Problemów najmłodszych nikt inny nie widzi, system pomocy środowiskowej nie działa. W efekcie szpitale psychiatryczne są dziś przepełnione, choć tylko 20 proc. hospitalizowanych w rzeczywistości wymaga takiej pomocy. Jest jednak światełko w tunelu.- Okres oczekiwania na pierwszy kontakt z psychiatrą dziecięcym wynosi od kilku tygodni do kilku miesięcy. Miejsc brakuje również w gabinetach prywatnych - mówi dr Maciej Pilecki. Nie jest to kryzys związany z epidemią koronawirusa, jest z nami od lat
Jak ocenia rolę farmakologii w psychiatrii dziecięcej? - Często lek jest odpowiedzią na bezradność systemu, jest reakcją w sytuacji, gdy brakuje innych możliwości terapeutycznych - stwierdza
Tymczasem badania dowodzą, że psychoterapia dziecięca działa. Niestety nie u nas. - To problem nieuregulowany przede wszystkim formalnie. Psychoterapeutą może się ogłosić w Polsce każdy - mówi dr Pilecki
Skąd rosnące cierpienie polskiej młodzieży? Jednym z czynników ma być kryzys rodziny i wieloletnie skutki zmiany ustrojowej. - Problemy narastają wyraźnie około 12. roku życia. Od kilku lat pomagamy więc dzieciom pokoleń, które mierzyły się z transformacją
W kwietniu - w ramach reformy psychiatrii dziecięcej - prace rozpoczęło kilkaset środowiskowych centrów psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży, z psychologiem można spotkać się tam bez skierowania. To pierwszy etap reformy. Dr Pilecki określa go "fundamentalną zmianą"
Magda Wrzos, Onet: 10-letni chłopiec ze zdiagnozowanym autyzmem atypowym, agresywny. Nie jest w stanie normalnie funkcjonować w rodzinie ani w szkole. Tę dramatyczną historię spod Krakowa opisaliśmy niedawno w Onecie. Gdzie takie dziecko powinno znaleźć właściwą opiekę?Dr Maciej Pilecki, kierownik Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie: To pytanie dotyka sedna problemu, jakim jest organizacja opieki psychiatrycznej w Polsce. Brakuje, a w niektórych regionach w ogóle nie ma - ośrodków opieki dziennej z zespołami specjalistów. Do jednego z najbardziej profesjonalnych zespołów zajmujących się autyzmem w Krakowie czeka się ponad rok.
Dowodów zapaści, w jakiej znajduje się psychiatria jest więcej. W kraju jest zaledwie 362 psychiatrów dziecięcych. Ze Strategii Rozwoju Małopolski wynika, że w całej Małopolsce jest ich tylko 12.
Zależy, jak liczymy – czy są to etaty, osoby czy specjaliści działających w ramach NFZ? Emerytowani czy aktywni? W Małopolsce jest ich od kilkunastu do ponad 20. Ale dlaczego skupiamy się tylko na psychiatrach?
To przecież oni wiedzą, jak pomóc zaburzonemu dziecku.
To nie jest takie oczywiste. Przyjęliśmy to założenie za psychiatrią dorosłych. Tymczasem w wielu rozwiniętych systemach opieki w Europie czy świecie, dziećmi z zaburzeniami psychicznymi zajmują się również lekarze pierwszego kontaktu, lekarze pediatrzy. Na przykład w przypadku autyzmu pierwsze cechy można obserwować już od 6. miesiąca życia.Te wymagające szczególnej uważności. W polskim modelu psychiatrzy mają zająć się wszystkimi dziećmi, które mają zaburzenia, czyli 1/4 dzieci w kraju, bo takie są statystyki.
W swojej diagnozie stanu psychiatrii, stwierdza pan, że funkcjonuje ona w swego rodzaju getcie, odizolowana od “prawdziwej medycyny”. To wydaje się clue problemu. Z czego wynika ten podział?
To pochodna postaw społecznych, braku akceptacji dla osób z zaburzeniami psychicznymi. Mieszanina lęku i wyższości wobec osób z zaburzeniami psychicznymi charakteryzuje również niektórych lekarzy "somatycznych” i decydentów.Konsultując pacjentów dziecięcych i młodzieżowych, ma pan wrażenie, że ktoś powinien był zareagować wcześniej?
Bardzo często. Wiem, że problemy z którymi zgłasza się pacjent musiały rozwijać się przez wiele lat, ale nikt tego nie uchwycił. My w konsekwencji zajmujemy się już “gwałtownym” przypadkiem.
Jednocześnie z badań wynika, że tylko 20 proc. osób hospitalizowanych wymaga takiej pomocy. Czyli około 80. proc. nie powinno w ogóle znaleźć się w szpitalu psychiatrycznym?
Pacjenci - głównie kobiety - z zaburzeniami odżywiania. Druga grupa to pacjenci psychotyczni, z rozpoczynającą się schizofrenią, którzy nie mogą pozostać w swoim środowisku, ponieważ stanowią zagrożenie dla siebie i innych. Trzecią grupą są pacjenci z nasilonymi objawami depresyjnymi, którym towarzyszą objawy somatyczne i myśli samobójcze, wymagający intensywnego leczenia. Tym pacjentom dedykowane są oddziały szpitalne.
Jeśli pacjenci są agresywni lub autoagresywni z powodu swoich trudności osobowościowych, to przyjęcie do szpitala im szkodzi. A to się dzieje każdego dnia.Utrwala mechanizm działania, w którym pomoc zwalnia ich z odpowiedzialności za swój stan. Pobyt w szpitalu staje się często rozwiązaniem konfliktów rodzinnych.
Z badań wiemy, że w przypadku osób z krystalizującymi się problemami osobowościowymi, ryzyko próby samobójczej gwałtownie narasta już po 72 godzinach hospitalizacji.
Brzmi jak kardynalny błąd. Powinni po prostu trafić na terapię?
Długoterminową i profesjonalną. W szpitalu powinny pojawić się tylko w przypadku koniecznej interwencji i na krótko. Niestety nie mamy w Polsce ani opieki środowiskowej, ani osób, które są w stanie prowadzić pomoc w zaburzeniach regulacji emocji.Ponadto spotkał tam podobne osoby, które stały się już grupą odniesienia.
Nawet jednak uwzględniając fakt, że na oddziały psychiatryczne trafiają osoby, które nie wymagają hospitalizacji - łóżek i tak jest za mało, biorąc pod uwagę stosunek tej liczby do liczby ludności danego regionu.
Niestety, to ciągle duży problem, są wciąż regiony w Polsce, gdzie łóżek dla dzieci z zaburzeniami psychicznymi nie ma w ogóle.
Trzeba przy tej okazji wspomnieć o nowym dla psychiatrii problemie, jakim są dopalacze. Mierzymy się z nim od kilku lat. Mamy coraz więcej pacjentów, wobec których nie wiemy, czy ich pobudzenie i agresja wynikają z problemów osobowościowych czy zażycia dopalaczy.
Nie możecie sprawdzić, czy pacjent nie brał dopalaczy?
Nie dysponujemy metodami wiarygodnej oceny, ogólnie dostępne testy wykrywają tylko część z nich. Możemy tu bazować jedynie na wywiadzie i mieć nadzieję, że jeśli młody człowiek nam zaufa, to wreszcie nam powie.Do psychiatry kierowane jest w Polsce dziecko, które przestaje chodzić do szkoły, chce zabić siebie albo skrzywdzić swoich rodziców lub znajomych. Ma tak nasilone objawy, że nie można ich już lekceważyć.
Działamy wszyscy w stanie kryzysu. Okres oczekiwania na pierwszy kontakt wynosi od kilku tygodni do kilku miesięcy. Miejsc brakuje również w gabinetach prywatnych, na wizytę czeka się miesiąc albo dwa.
Brakuje lekarzom czasu na kontynuację leczenia, jego weryfikację. Kontrola planu terapeutycznego staje się czysto teoretyczna.

Cytat dnia
„ Mamy dwa życia. To drugie zaczyna się, gdy dotrze do nas, że mamy tylko jedno. ”
Konfucjusz










SUMMER HITS W KLIKRADIO

Minister edukacji Dariusz Piontkowski zapowiedział dziś, że pierwszego września uczniowie wrócą do szkół. Jak tę decyzję ocenia Rafał Trzaskowski? - Kiedy mieliśmy 100 przypadków zarażeń dziennie szkoły były zamykane, a teraz, kiedy mamy ich ponad 600, będą otwierane. Niezbyt to logiczne - mówi w rozmowie z Onetem prezydent Warszawy.

  • Fakt, że pierwsza fala epidemii nas wszystkich zaskoczyła. Ale teraz już rządzący nie mogą mówić, że znowu są zaskoczeni tym, że epidemia nie wygasa. W związku z tym mam nadzieję, że rząd też będzie lepiej przygotowany - podkreśla Trzaskowski

  • Przypominam, że w liceach mamy kumulację roczników, więc należy się spodziewać większego obłożenia. Jak więc wprowadzić jakiekolwiek zdroworozsądkowe zalecenia po tej chorej reformie edukacji, którą wprowadził PiS? - pyta

  • Jednocześnie były kandydat KO na prezydenta stwierdza, że prawdopodobnie we wrześniu wyśle swoje dzieci do szkoły

  • To fragment rozmowy z Rafałem Trzaskowskim. Cały wywiad do przeczytania w Onecie już w piątek

***

Piotr Halicki/Onet: Mimo wciąż bardzo wysokiej liczby nowych zarażeń koronawirusem w Polsce minister edukacji Dariusz Piontkowski zapowiedział dziś, że od pierwszego września uczniowie wracają do szkół. Czy wyśle pan do niej swoje dzieci?

 

Rafał Trzaskowski: Skoro rząd bierze odpowiedzialność za to, że szkoły będą bezpieczne, to zapewne tak.

Będziemy pewnie podejmować decyzję we wrześniu. Ja pracuję, moja żona też, więc trudno sobie wyobrazić sytuację, że przez wiele miesięcy dzieci są same w domu. Musimy się nad tym bardzo poważnie zastanowić. Myślę, że wszyscy - my, rodzice - będziemy czekać z decyzjami do ostatniej chwili i obserwować, czy i jak się rozwija epidemia.

Ja nie mam żadnych dodatkowych instrumentów do tego, żeby oceniać sytuację. Od kilku miesięcy, od kiedy zaczęła się epidemia, jako samorządowcy zwracamy się do rządu, żeby dawał nam więcej informacji na jej temat, konsultował z nami zarządzenia. Tymczasem rządzący najczęściej próbują po prostu przerzucać odpowiedzialność na nas.

Ja nie mam dostępu do epidemiologów, do analiz, nie jestem ministrem zdrowia, który - jak się domyślam - współpracuje ze swoimi koleżankami i kolegami z Unii Europejskiej oraz Międzynarodowej Organizacji Zdrowia. Mogę co najwyżej kierować się tylko zdrowym rozsądkiem, który oczywiście każe mi zadawać rządzącym pytania. Kiedy mieliśmy 100 przypadków zarażeń dziennie szkoły były zamykane, a teraz, kiedy mamy ich ponad 600, będą otwierane. Niezbyt to logiczne.

Tak, jak było przy "odmrażaniu" przedszkoli i żłobków, tak zapewne będzie też teraz, że samorządy będą miały znaczącą rolę przy otwieraniu szkół 1 września. Jest pan na to przygotowany?

Fakt, że pierwsza fala epidemii nas wszystkich zaskoczyła. Ale teraz już rządzący nie mogą mówić, że znowu są zaskoczeni tym, że epidemia nie wygasa. W związku z tym mam nadzieję, że rząd też będzie lepiej przygotowany do podejmowania rzetelnych decyzji oraz pomagania tym, którzy są na pierwszej linii, a więc także samorządom, dyrektorom szkół, nauczycielom.

Według informacji przekazanych przez ministra Piontkowskiego w szkole ma nie być obowiązku noszenia maseczek, dzieci będą normalnie siedzieć na lekcjach w klasach, jak przed epidemią. Czy nie obawia się pan o zdrowie dzieci, ale też całej rodziny?

Obawiam się, jak każdy obywatel. Paradoksem jest to, że dziennikarze pytają o zdanie mnie i innych samorządowców, mimo że nam rząd nie udziela więcej informacji niż opinii publicznej. To wynika z tego, że rządzący tak umiejętnie potrafią zrzucać odpowiedzialność na innych. Kiedy oświadczyli wszem i wobec, że sobie poradzili z epidemią i że należy na wyścigi organizować wybory, to sami wypinali pierś po ordery.

Kiedy znowu jest problem, tą odpowiedzialnością nazbyt chętnie się dzielą. A my, samorządowcy, zmuszeni jesteśmy przygotować szkoły kierując się wyłącznie naszą najlepszą wiedzą i zdrowym rozsądkiem.

rzez cały czas pracujemy nad tym, by być gotowi na wrzesień. Tylko pamięta pan, jak to było z przedszkolami i żłobkami - w piątek nam powiedziano, że w poniedziałek możemy je otwierać, bez żadnych szczegółowych zaleceń. Mam nadzieję, że teraz będzie inaczej i że będzie pełen komplet zaleceń dla wszystkich.

Kiedy przedszkola i żłobki otwierano, te zalecenie były - choć niekompletne - dość rygorystyczne. Teraz według zapowiedzi mają takie nie być. Pytanie: czy to rzeczywiście dobre rozwiązanie? W żłobkach i przedszkolach były wyznaczone mniejsze klasy, większe odstępy między dziećmi i inne rygory, dzięki którym można było funkcjonować na 50 proc. normy. A w szkołach jest pełno.

Przypominam, że w liceach mamy kumulację roczników, więc należy się spodziewać większego obłożenia. W niektórych szkołach było tylu uczniów, że trzeba było organizować na piętrze ruch w jedną stronę, a na parterze w drugą. Wyobraża pan to sobie w czasie pandemii? Jak więc wprowadzić jakiekolwiek zdroworozsądkowe zalecenia po tej chorej reformie edukacji, którą wprowadził PiS?